Wyciskam ostatnie krople napoju z puszki, zgniatam ją i wywalam z myślą, że projekt KSS stanął w miejscu - w ogóle zero kontraktów. Zastanawiam się, co dalej, gdy z moich myśli wyrywa mnie telefon. Odbieram. Dzwoni do mnie dziewczyna o imieniu Rose, z salonu Chevrolet - Saturn z informacją, że mają dla mnie propozycję kontraktu produkcyjnego i prosi o jak najszybsze przybycie. Rozłączam się, odkładam długopis, zabieram kluczyki i dokumenty, wsiadam do Esprita, włączam klimę, odpalam silnik i z piskiem opon ruszam spod klubu, by po kilkunastu minutach zajechać pod salon Chevrolet - Saturn.

Wchodzę do środka. Tam czeka już na mnie Rose, z tubą z planami i kluczykami w ręce, prosząc, abym poszedł za nią. Robię więc to i idę za nią, wychodząc na tyły salonu, gdzie na ładnym tle prezentuje się w całej swej okazałości nowiutki, czerwony Chevrolet Corvette C6 Coupe. Rose wręcza mi kluczyki i tubę, mówiąc, że mam ten wóz przerobić na unikalną edycję. Podnoszę maskę, chcąc zobaczyć silnik, i moim oczom ukazuje się 400-konny V8 o pojemności 6 litrów.

Dzwonię do chłopaków, aby przyjechali lawetą, zabrali wóz i jechali do luksusowego lakiernika, dziękuję Rose i wychodzę. Wsiadam z powrotem w mojego Esprita V8, rzucając tubę i kluczyki na siedzenie, po czym ruszam z piskiem opon. Po paru minutach jestem już pod siedzibą Muscle Cars. Wysiadam z wozu i idę do środka.

Wchodząc do salonu, z trudem przebiłem się przez tłumy ludzi przewijających się przez salon. Moje dwa wytwory spowodowały, że sklep działał nawet po godzinach - GTO Sunset zdobył popularność, ale Firebird Ocean Drive zrobił furorę! Mnóstwo koneserów i ludzi żądnych mocnych wrażeń zamawiało niebieski model zabytkowego wozu, przez co nie mogłem nadążyć z zamówieniami.
Przeszedłem do biura i otworzyłem tubę. Wyciągnąłem plany i - o dziwo - tylko plany. Nie było wytycznych. Rozwinąłem plan i odkleiłem małą kartkę przylepioną w rogu. Widniała na niej informacja: "Nie dajemy ci żadnych wytycznych, masz wolną rękę. Pokaż nam, co umiesz!" i podpis dealera Chevroleta. Z uśmiechem przyczepiłem karteczkę do planu. Chcą, żebym pokazał, co robimy z wozami w naszym warsztacie? Proszę bardzo!
Wyszedłem z biura w dobrym nastroju, wsiadłem z powrotem w Lotusa i ruszyłem do luksusowego lakiernika. Gdy dojechałem na miejsce, ekipa już na mnie czekała z wozem ściągniętym z lawety. Gdy tylko wyciągnąłem kluczyki od Corvette, brat Maćka spytał: "No to na jaki kolor go smarujemy?". Zacząłem się zastanawiać nad kolorem. Nagle przez myśl przeszedł mi Sunset. I już wiedziałem, co zrobić. Skoro mamy zachód słońca, to przyda się i jego wschód! A kolor najbardziej przypominający wschód słońca kojarzył mi się z wozem chybayoo, który swego czasu naprawiałem. Podałem więc kolor bratu Maćka, nieco zmieniając jego współrzędne, a gdy za lakiernikiem zamknęły się drzwi, w głowie zacząłem sobie układać plan zmian technicznych.

Kolor, jaki zaaplikował Chevroletowi brat Maćka, pasował mi w stu procentach. Zadowolony, wręczyłem lakiernikowi stawkę z dużym napiwkiem, po czym załadowaliśmy auto na lawetę i ruszyliśmy z powrotem do warsztatu.
Natychmiast po przyjeździe wóz wylądował na podnośniku. Wyciągnęliśmy silnik i rozłożyliśmy go na czynniki pierwsze, aby dobrać nowe komponenty i złożyć go w całość.
Do nowych bebechów silnika trafiły kute tłoki i tytanowe wałki AEM, sportowe świece BERU, nowa turbina od HKS, nowy system sprężania i chłodzenia oraz zestaw wężyków i przewodów o wyższej odporności od AEM. Filtry powietrza i oleju zostały zmienione na nowe, o większej przepuszczalności od HKS. Fabryczne sprzęgło zostało zamienione na trójtalerzowe od Clutchmasters. Nowy wtrysk od HKS spowodował lepsze dojście paliwa i zwiększenie mocy. Nowy, sportowy zapłon i tytanowe cylindry HKS dopełniły dzieła.
Po zmontowaniu silnika w całość mogliśmy władować go pod maskę, osadzić na ramach i przykręcić do oporu.
Gdy podwozie było gotowe, wyczyściłem się i zabrałem się za wnętrze. Zestaw Car Audio Professional Beat w wersji Extra Pack Blaupunkta zapewnił świetne brzmienie dźwięku. Do tego podłączony został radioodtwarzacz Dalco e wzmacniaczem Philipsa i equalizerem Kenwooda. Do tego podłączyłem ekran LCD z miniodtwarzaczem DVD Philipsa. Na wierzch GPS od Fujitsu-Siemens i CB radio President Johnson II ASC.Te dodatki zakończyły produkcję auta.
Po doprowadzeniu się do porządku wróciłem do biura. Pozostawała nazwa edycji. Skoro wschód słońca, to może być tylko jedna edycja - Sunrise Edition! Złapałem za czarny marker i na planie pod komputerowym napisem CHEVROLET CORVETTE C6 COUPE dopisałem SUNRISE EDITION.
Wyszedłem do warsztatu, zawołałem Willa i Raya, którzy dopiero co przybyli, aby pomogli mi wypchnąć wóz na zewnątrz. Gdy to zrobiliśmy, wyciągnąłem aparat i zrobiłem pierwsze zdjęcia Chevroleta Corvette C6 Sunrise Edition.

Foty zrobione. Nadszedł czas, aby zapalić to cudo
Wsiadam do wozu, włączam CB i sprawdzam, wszystko działa. Wsadzam kluczyk w stacyjkę, przekręcam i odpalam - chwila szumu i słyszę przyjemne mruczenie. Daję gazu do dechy i tu zaskoczenie - silnik pracuje cicho, głośna praca zaczyna się od 4500 obrotów/min., a czerwona linia sięga 7000 RPM. Wrzucam jedynkę i gaz do dechy. Skręt w lewo - i tu objawia się pierwsza zaleta wozu - jest niesamowicie sterowny, nie wymaga super-opanowania, wystarczy dobrze operować gazem, a kieruje się tam, gdzie chcemy.
Jadę do miasta. Szybki rajd przez uliczki wśród ruchu drogowego i wylatuje w centrum. Czas na trochę driftu! No więc jedynka, gaz, dwójka, ostro w lewo, chmura z tyłu, gaz, trójka, max RPM, znowu w lewo, kolejna chmura, gaz do dechy, max RPM, zmiana na czwórkę, znowu w lewo, za mną pełno dymu, redukcja do trójki, gaz, w lewo, znowu chmura. Daję po hamulcach. Wóz na drifcie spisuje się pięknie. Odpowiednie operacje gazem i hamulcem - i wszystko idzie tak jak chce kierowca. Wyjeżdżam nieco na środek i zaczynam kopcić gumę w miejscu, podnosząc tumany dymu. Po chwili skręcam kierownicę i robię pokaz bączków, które Corvette C6 Sunrise wykonuje z ochotą

Po udanym pokazie standardowy test sprawności na krętych drogach, czyli Tantalus. Dodałem gazu, przejechałem przez miasto, po czym wpadłem na serpentyny - i do góry! Autko jest sterowne, jeśli tylko nie przegniemy z gazem, robi to, co chcemy. Nie ma żadnych luzów, autko pięknie reaguje na każdy ruch kółkiem.
Na jednym z zakrętów, standardowo, przycisnąłem nieco mocniej. Efekt? Kupa kurzu i dymu z tyłu

Dojeżdżam na szczyt, gaszę wóz i otwieram maskę, sprawdzając temperaturę silnika. Zaawansowane chłodzenie, które zamontowałem, spisuje się super, auto cały czas jest chłodne. W takim razie wsiadam z powrotem, zapalam wóz i jadę na dół, tym razem spokojnie. Widząc jednak długą prostą z dużą hopą, nie mogłem się oprzeć pokusie - dodałem gazu i wyskoczyłem, lecąc ponad 200 na godzinę. Auto pięknie wylądowało na czterech kołach, zaliczając w pełni test sprawności sprężyn

Zjechałem z Tantalusa i zatrzymałem się przy barze szybkiej obsługi, kupując coś do picia. Autko w pełni zaliczyło test miejsko - górski. Co dalej? To oczywiste - Stig Race Trial

Po zakończonym okrążeniu na torze otworzyłem bagażnik - tak, ChronoPack tam leżał i czekał na podpięcie. Wyciągnąłem sprzęt i go podłączyłem, po czym ruszyłem w kierunku Marketu przy wybrzeżu celem odebrania naszych udziałów od Pana Guido.
Podczas jazdy przez autostradę samochód osiągał przyzwoite prędkości przy płynnych przyspieszeniach. Nie ma tu żadnego szarpania, wóz jedzie płynnie, jakby kto go do asfaltu przylepił
Zajechałem pod Market. Tam czekał już na mnie Pan Guido, któremu - dosłownie - kopara poszła w dół na widok nowego dzieła Muscle Cars. Gdy już nasz przyjaciel odzyskał mowę, zaprosił mnie na kubek mrożonej espresso i krótką pogawędkę o nowym dziele mojej spółki. Przy okazji, rozmawiając, obserwowaliśmy, jak tubylcom z wrażenia opadają i szczęki, i torby z zakupami

Po rozmowie z Panem Guido odebrałem nasze udziały i odpaliłem ponownie Corvette Sunrise. Teraz pytanie - kto pomoże mi w pomiarach? Miałem szczęście - pod Market podjechał chybayoo w swojej C6. Na widok prawie idealnie takiej samej Corvette zapytał "A to co znowu?", na co z uśmiechem objaśniłem mu, że ma okazję zobaczyć nowy twór Muscle Carsów, jakim jest Corvette C6 Sunrise. Jednocześnie poprosiłem o pomoc w pomiarach. Chybayoo chętnie się zgodził, po czym pojechaliśmy na długą prostą na autostradzie. Najpierw ruszyłem sam. Jedynka, gaz, dwójka, max RPM, trójka przy setce, szybko czwórka, gaz, piątka, przy 280 zmiana na szóstkę, jadę dalej, tuz przy końcu autostrady następuje odcięcie, stop! Hamuję. Auto bez tunelu osiągnęło 313,16 km/h. Wracamy, po czym chybayoo rusza pierwszy. Gdy odległość między nami wynosi 150 m, wyrywam w przód z piskiem opon. Doganiam chybayoo, trzymam się za nim, jedziemy tak coraz to szybciej, wymijając innych, w końcu dojeżdżamy do końca autostrady, ChronoPack wskazuje limit, stop! Pięknie - auto w tunelu osiągnęło 329,77 km/h.

Razem z chybayoo postanowiłem wykonać jeszcze test przyspieszenie i hamowania. Po kilkukrotnych próbach okazało się, że dane techniczne są zawyżone - podczas gdy według danych przyspieszenie wynosi 4 sekundy, ja osiągnąłem setkę po 3,7 sekundy. Droga hamowania od setki do zera wynosi zaś 32,06 m.

Po tych testach oficjalny test uznałem za zakończony
No, ale w końcu dotarłem do warsztatu i trzeba było wysiąść z auta. Zrobiłem też tak i skierowałem się do biura.

Gdy wszedłem do biura z ChronoPackiem pod pachą, natychmiast podłączyłem go pod komputer i pobrałem wszystkie dane. Przygotowałem również raport z testu, który trwał równe 206 km. Po chwili wahania wpisałem dane i czekałem, aż drukarka zakończy wypluwać błyszczącą kartę wozu. Gdy to zrobiła, zabrałem kartę, podszedłem do trzeciego stanowiska w sklepie i założyłem kartę auta na stojak.

Gdy powróciłem do biura, natychmiast zadzwoniłem do salonu Chevroleta, że test został zakończony pomyślnie. W odpowiedzi usłyszałem, że niedługo stawi się u mnie przedstawiciel, aby omówić detale. I faktycznie - kilkanaście minut później w moim biurze pojawił się uśmiechnięty mężczyzna o imieniu Samuel, który natychmiast poprosił mnie o szczegółowe wyniki testu. Bez słowa podałem mu raport i wyniki pomiarów ChronoPacka. Samuel przejrzał je dokładnie, po czym z jeszcze większym bananem na ustach wyciągnął z walizki kopię kontraktu produkcyjnego, który obaj podpisaliśmy, przy czym Samuel nadmienił, że liczy na to, iż będę zainteresowany innymi modelami spod marki Chevroleta.
Zgodnie z warunkami umowy, mogę Wam teraz sprzedać dowolną ilość egzemplarzy Chevroleta Corvette C6 Sunrise Edition po okazyjnej cenie 500 000 $
Podsumowując, Chevrolet Corvette C6 Sunrise Edition to 420-konne monstrum, które umie zdobyć serca zarówno fanów szybkości ze względu na swe osiągi, jak i tych, którzy lubią spokojną jazdę, dzięki swojej świetnej sterowności
Serdecznie polecam ten model zarówno koneserom oryginalnych wozów, jak i tym, którzy lubią spokojnie pojeździć pięknym wozem
Do następnego
Serdecznie dziękuję chybayoo za pomoc w pomiarach


















